17.7.10

Posprzątaj po swoim pracowniku?

Przeczytałem dzisiaj na wp o pewnych praktykach kilku carrefour'ach w Polsce. Otóż tamtejsi pracownicy swoje wyjście do toalety zmuszani są zgłaszać przełożonemu poprzez stanie na czerwonej okrągłej wlepie. Wyobraź sobie sytuację: chce ci się do toalety. Do tej pory po prostu zawiadamiałeś współpracowników, że za chwilę wracasz, żeby byli po ludzku świadomi, że nie będzie cię dosłownie kilka chwil. Teraz tymczasem tak tego nie możesz załatwić. Musisz iść na dział ze słodyczami, albo z serem i wędlinami, stanąć na czerwonej kropce i... trzymać kciuki i ściśnięte nogi, żeby kierownik szybko cię zauważył. Dopiero, gdy kierownik zobaczy w kamerce, że tutaj mamy czerwony alarm i przyjdzie osobiście, albo wyśle zastępstwo, możesz zejść do toalety załatwić swoich kilka prywatnych spraw. Pomijam już, że to bardzo niepraktyczne i wydłużające całą, dosyć szybką - nie ukrywajmy - procedurę. Pomijam to, że przecież kierownik nie może całej swojej zmiany przesiedzieć przed kamerką, żeby tylko żaden pracownik nie czekał zbyt długo. Pomijam już to, że taki czekający pracownik w żaden sposób nie pomoże klientowi, zwracającemu się o pomoc, bo jak zejdzie z kółka to chuj bombki strzelił. Pomijam to wszystko.



Jedno, czego nie mogę zdzierżyć w tej sytuacji to to, że stawia ona człowieka na poziomie gówna. Odziera człowieka z całej godności - upadla go w sposób, którego moja czacha kompletnie nie ogarnia. Czyni z człowieka zwykłego kundla, któremu to pan wyznacza godziny spacerków.

Masakra, powiem wam. Przeczytałem, że zainteresowała się tym Inspekcja Pracy. Gówno, nie Inspekcja. Szczerze bym chciał, żeby zainteresowała się tym na przykład Inicjatywa Pracownicza, albo inny niezbiurokratyzowany i nieetatystyczny związek. Żeby wyjebać tych skurwysynów w pył.

Źle się dzieje w takich firmach. Nie chodzi mi tylko o Carrefour'a (mam wielką nadzieję, że ten pojebany kutas z Lublina jest odosobniony, a nie jest to projekt ogólnosieciowy). Otóż dowiedziałem się dzisiaj od jednego znajomego, że pewna firma, w której tenże jest zatrudniony, wprowadziła nowe standardy kontroli pracownika pod kątem wynoszenia towaru (w tym wypadku mam pewność, że to tylko i wyłącznie jeden z oddziałów wprowadził ten pomysł). Otóż pracownik by opóścić pracę, musi się okazać ochronie, która sprawdza, czy przypadkiem nie wynosi czegoś, czego wynieść nie ma prawa (albo buty, albo płyty, albo okulary, no wstawcie sobie jaki tam towar chcecie). O ile jednak do tej pory odbywało się to w pewnych granicach, o tyle ostatnimi czasy trzeba nawet zdejmować buty, by ochroniarz przy kamerze sprawdził, czy aby w skarpetach nic się nie wynosi.

Panoptykon.

Zmieniając już temat na troszkę weselszy. Biorę sobie urlop, z dużą dozą prawdopodobieństwa znikam na tydzień.

1 komentarze:

Kot w gołębniku pisze...

To nie jest zadanie dla wielkich biurokratycznych organizacji ani rządowych ani związkowych. To zadanie dla nas samych.
W poprzedniej pracy w pewnym momencie dostałem zarzut o to, że zbyt dużo czasu spędzam w toalecie. Nie dyskutowałem. Na drugi dzień kierownik dostał wypowiedzenie na biurko. Jak ktoś mnie traktuje jak g... to ja jego też...

Podziel się

ostatnio napisał

Search

Ładowanie...

Anarchiwm

tag? katalog?

Technologia Blogger.

Bądź na bieżąco!

Niech żyje logika

Jeżeli:
36 cali = 1 jard,
To
9 cali = ¼ jarda.
A zatem
√9 cali = √¼ jarda,
Więc
3 cale = ½ jarda.

źródło: J.A. Paulos, Myślę, więc się śmieję, Warszawa 2011, s. 39