6.7.10

Zwyciężyła demokracja

Tak mówią. Mówią, że zwyciężyła demokracja, bo wygrał Komorowski. Mówią, że zwyciężyła demokracja, bo o włos przegrał Kaczyński. Mówią, że zwyciężyła demokracja, bo 55% wyborców raczyło ruszyć dupę do wyborów.

Kilka dni przed wyborami rozmawiałem sobie ze znajomą z pracy. Powiedziała mi, że idzie głosować, bo wtedy będzie przynajmniej mogła krytykować. Wiadomo, że jak ktoś nie głosował, to nie ma prawa do krytyki. Powiedziałem jej, że wręcz przeciwnie - zgodnie ze starym hasłem "głosujesz - legitymizujesz", krytykować możesz tylko wtedy, kiedy odmówiłeś udziału w plebiscycie. Próbowała się jeszcze "bronić", mówiąc, że przynajmniej stara się coś zmienić, a ja to w ogóle porażka i masakra. Chciałem jeszcze wtedy przypomnieć inne znane hasło, jakiegoś Ojca Założyciela, czy kogoś, że "gdyby wybory miały coś zmienić, już dawno byłyby zakazane". Miast tego zapytałem jej, ile razy już głosowała, a następnie, czy coś już swoim głosowaniem zmieniła. Po tych dwóch pytaniach nie było już o czym gadać.



Bez względu na to, czy słuszniej w tej dyskusji wypadłem ja, czy moja znajoma, ani też kogo byście woleli posłuchać, statystycznie jeden i stopa drugiego przeglądającego mojego bloga ruszyły do wyborów (no dobra, wiem, że mój blog reprezentatywny nie jest, ale zmróżmy na chwilę oczy). Nie oglądałem wieczoru wyborczego, bo nie miałem takiej możliwości. Wyniki z różnych sondażowni starałem się monitorować w Internecie. Zastanawiałem się, jakie machloje musiały zachodzić w SMG/KRC i Homo Homini, że oto nagle wyniki mają takie zbliżone, i na dodatek wspierające Kaczyńskiego. No bo jak to, wtedy wyborcy kłamali, a teraz nie? No bez jaj. Przecież to musiały być takie harce wynikowe, że głowa mała.

Ciekawie musiało być w sztabach. Nie z wieczora, ale gdy podawano wyniki z 50% okręgów, kiedy to nagle okazało się, że prowadzi Kaczyński. Wiecie, tak w ogóle, kto mnie najbardziej smieszy w tych wszystkich wyborach? Monarchiści. Nie, nie wszyscy. Tylko ci głosujący, na przykład na Janusza Mikke, herbu Korwin. Powaga. Po prostu nie wyrabiam na zakrętach, jak ich słyszę. No bo weźcie ogarnijcie taki tok rozumowania: idę zagłosować na JKM. bo to też monarchista, albo prawicowiec, albo ktoś_tam_jeszcze_inny. W drugiej turze skreślę obu, albo dopiszę Korwina, albo chuj_wie_co_mi_jeszcze_do_łba_strzeli. I idzie taki ziomuś do lokalu, pokazuje dowodzik, jakby chciał alkohol kupić, bierze karteczkę, za zasłonką pokazuje, jaki to on jest cwaniak. Później wrzuca karteczkę do urny i wraca do domu z uczuciem poorgazmowym. Myśli sobie: "hehe, jeszcze was szlag trafi", i uśmiecha się niczym banan. A później ogląda sobie wieczór wyborczy i słucha, jaki to wielki sukces demokracji, bo ponad połowa wyborców poszła na wybory. "Zara, zara - tak myśli - nie tak miało być, nie o to chodziło". I chętnie by napisał do telewizji, ocb, żeby to puścili, żeby wszyscy się dowiedzieli. Ale przecież do Szkła Kontaktowego nie napisze, bo to TVN, a poza tym i tak ocenzurują i nie puszczą, a z drugiej strony żadna telewizja tego nie upubliczni, bo i po co? I zostaje naszemu monarchiście jakieś forum, na którym może się wyżalić, że telewizja ludzi robi w trąbę.

Naprawdę żal mi monarchistów. A. Zapomniałbym był. Byłem na wyborach. Miło widzieć, że w moim okręgu brakuje jednej karty wyborczej. Zgadnijcie czyjej. Wracając do naszej frekwencji i wyborów. Demokracja, wbrew temu, co trąbią do nas Tęgie Głowy, przegrała. Demokracja przegrała, bo musiała przegrać. Bo taka jest logika systemu. Tłumaczy się nam, że demokracja to "takie miejsce na mapie", gdzie ludzie mogą się opowiedzieć za swoimi kandydatami, za konkretnymi programami i gdzie ogólnie mogą sami decydować. Nie chce mi się po raz kolejny tłuc tych wszystkich bzdur. Powiedzmy sobie wprost - logika tej naszej demokracji jest taka, że raz na jakiś czas ludzie mogą sobie wybrać pana. Nie wybierają konkretnych pomysłów, projektów, ani też poglądów. Wybierają tylko i wyłącznie, kto będzie nimi rządził. Nie róbmy z tego romantycznego przedstawienia. Nasza współczesna demokracja to nie ładny wierszyk, ani wpadająca w uszko piosenka - to po prostu wybranie sobie pana.

To oczywiście ta nasza demokracja. Wolałbym jednak demokrację ujmować jako pewien kolektywny, wspólny sposób podejmowania decyzji, dotyczących określonej wspólnoty. Z grubsza rzecz biorąc, takie ujęcie nie różni się jakoś od powszechnego mniemania co do naszego systemu. Co do konkretów zaś, to różnica jest taka, że tutaj mamy wykurwiście wielką wspólnotę pt. państwo-naród-ojczyzna, no i aklamację raczej zbliżoną do Starożytnej Sparty, niż do naszego współczesnego rozumienia. Wolałbym tymczasem wspólnoty ograniczone terytorialnie (taka gmina jest i tak trochę duża), no i osiąganie konsensu poprzez docieranie swoich stanowisk. Ale co ja tam mogę. Jeśli jednak demokracja ma oznaczać władzę ludu, to współczesna demokracja, ilekroć mamy okazję do wrzucenia kartki do urny, to współczesna demokracja musi przegrywać. Bo z władzą ludu nie ma nic wspólnego. Ciekawe tylko, kiedy ten cały lud się o tym dowie?

13 komentarze:

GPS.65 pisze...

A propos tej notki przesyłam aforyzm Davili: "Jeśli zapominamy, że być wolnym to poszukać sobie pana, któremu powinniśmy służyć, wówczas wolność nie jest niczym innym jak tylko absolutną szansą, że rozkazywać nam będzie pan najbardziej nikczemny."

smootnyclown pisze...

no i co ja mam teraz powiedzieć? Osobną notkę mógłbym zrobić z tego, że Davilia pieprzy od rzeczy. A teraz to co mam powiedzieć? Chyba tylko tyle, że jeśli tak gada, to ja z nim nie mam o czym gadać, nie?

panika2008 pisze...

"głosujesz - legitymizujesz" - exactly.

ZTCW Korwin nie startuje w demokratycznych wyborach z pozycji monarchisty (którym jest, swoją drogą, raczej letnim), ale minarchisty-republikanina-cynika. Ale mogę się mylić.

Poza tym widzę, że z podobnych powodów nie zaszczyciliśmy plebiscytowego cyrku swoją obecnością. Howgh!

marta.luter pisze...

Oj Smootny,Smoootny:)
Wybory są jak najbardziej demokratyczne , tak jak demokratyczna jest licytacja.
Kto da więcej?
Nie będę rozwijać , bo bystry chłopak jesteś:))
Pozdr

Jerzy pisze...

Spengler pisze, że w pewnym okresie jedyną partią jest partia liberalna... i to nawet nie chodzi, że PO jest liberalne więc ma wygrac, ale nawet PiS jest liberalny w stosunku do konserwatystów z przełomu XVIII/XIX...

o to chyba chodzi... do tego dochodzi tzw. postpolityka, o której miałem coś napisac sam... tzn. przeniesienie sporu z istoty sporu na rzecz sposobu rozstrzygania sporu...

co do poprzedniego tekstu to wspomniany Spengler rozwijał koncepcję Diltheya...

czytałem kiedyś taki tekst "Rozumienie jako interpretacja"

to w sumie można by fajnie z postpolityką połączyc - tzn. co ludzie rozumieją np. przez słowo liberalny, jak to interpretują...

triarius pisze...

A jak tam współpraca pszczół z myszami, co to ją kniaź Krapotkin był kiedyś odkrył?

Jak ta naukowa podstawa anarchizmu, że spytam? ;-)

smootnyclown pisze...

o, widzę, że blogspot naprawił usterkę:)
po kolei:
Grzesiu,
no i o czym ja mam gadać? Jeśli Davillia postrzega wolność jako poszukanie sobie pana, to ja z nim nie mam o czym gadać. No, chyba, że jakoś twórczo to rozwiniesz:)

Panika,
Sęk w tym, że Korwin sam chyba nie wie, z jakiej pozycji startuje w wyborach. Chyba trochę z pozycji pajaca - tak mi się wydaje. Inna sprawa, że w tym fragmencie tekstu, do którego się odnosisz, naprawdę nie interesuje mnie to, z jakiej pozycji Korwin startuje, tylko jak ogólnie jest postrzegany przez ludzi, którzy znają się troszkę lepiej, niż z TVN24. I w ten sposób naprawdę może być postrzegany jako true monarchista.

marto,
nawet ja ze swoim fest cynicznym spojrzeniu na politykę chciałbym odrzucić taką definicję demokracji:)

Jerzy,
Pamiętasz, kiedyś na S24 powiesiłem taką notkę o tym, że cały dyskurs skręca w lewo. Coś chyba w tym jest, nie?:)

Triarius,
ale że to do mnie jest?:)

Jerzy pisze...

Korwin występuje z pozycji edukatora a nie polityka (jedna z moich ostatnich o matrixie) i mu strasznie ciężko z tym idzie, co prawda media mu nie ułatwiają - i tu można snuc różne teorie spiskowe, że media są przeciwko "wolnemu rynkowi"

Kaczor np. jest pragmatyczny, więc wpisał się w ten "dyskurs", czasem coś powie o agentach...
może np. byc wolnorynkowcem, ale togo nie ujawnia, bo by miał takie poparcie jak Korwin

my na prawdę nie wiemy, jakie na prawdę mają poglądy politycy, bo oni obiecują wyborcom, co oni chcą - tu Marta ma rację, że to licytacja -
ale to jest pokręcona licytacja, bo skoro wyborcy chcą np. socjalizmu to my wiemy, że robią to by sobie samemu zaszkodzic (a przy okazji my obrywamy)

i jeszcze jedno - jeśliby poleciec Hopem, z tym że demokracja podwyższa preferencję czasową rządzącym - to podwyższa też preferencję czasową startującym w wyborach

politycy po prostu nie mają czasu, by wytłumaczyc społeczeństwu jak jest na prawdę (nawet jakby chcieli), bo musieliby odwrócic ileś lat propagandy; odwołują się więc często do emocji i uczucia zagrożenia

to taki atawizm - jak widzisz tygrysa szablozębnego to uciekasz, bo się boisz i nie wdajesz się więc w dyskusję, obecnie ludzie też np. boją się płacenia np. za leczenie, co jest bezpośrednio związane z ich instynktem samozachowawczym

GPS.65 pisze...

"No, chyba, że jakoś twórczo to rozwiniesz:)"

Rozwijam: obecna władza jest do dupy, obecna władza skręca w lewo, głosujesz - legitymizujesz, nie głosujesz - też płacisz. A zatem władzę trzeba obalić. No i co będzie potem, gdy to się uda? Zawsze jakaś władza będzie, zawsze człowiek będzie prowadził politykę - w każdych warunkach, w każdym ustroju. No to najlepiej od razu, przed obaleniem władzy, poszukać sobie bandy, z którą się wywalczy najlepszy ustrój - i nie koniecznie trzeba być przywódcą tej bandy...

triarius pisze...

@ Smootny

A nie? Czyżbyś był anarchistą nienaukowym?!

Pzdrwm

smootnyclown pisze...

tygrysie,
nie wiem, w jakim kontekście używasz tego "naukowego", więc nie wiem, jak mam Ci odpowiedzieć:)

reszcie odpowiem przed meczem:)

smootnyclown pisze...

Jerzy,
nie zgadzam się z tym, że Korwin startuje z pozycji edukatora. Nie mam żadnych przesłanek, by przyjąć taką tezę.

Co do polityki z kolei, to pzrecież ja wcale nie przeczę temu, co mówisz. Mnie nawet nie boli to, że polityka wygląda tak, jak wygląda i że robi się ją tak, jak się robi. Raczej chodzi mi o to, że skoro to wszystko wygląda tak, a nie inaczej - to może pora zastanowić się co by z tym fantem zrobić...?

GPS,
Zawsze jakaś władza będzie,
tak

zawsze człowiek będzie prowadził politykę
niekoniecznie

- w każdych warunkach, w każdym ustroju
nie.

Anonimowy pisze...

Witam, przygotowujemy materiał o kartach wyborczych (kratki do głosowania), bardzo proszę o pilny konatakt na adres: wroclaw@tvn.pl
Pozdrawiam!

Podziel się

ostatnio napisał

Search

Ładowanie...

Anarchiwm

tag? katalog?

Technologia Blogger.

Bądź na bieżąco!

Niech żyje logika

Jeżeli:
36 cali = 1 jard,
To
9 cali = ¼ jarda.
A zatem
√9 cali = √¼ jarda,
Więc
3 cale = ½ jarda.

źródło: J.A. Paulos, Myślę, więc się śmieję, Warszawa 2011, s. 39