6.8.10

Moje księgowe boje

Kocham książki. Kocham, kurwa, książki, jak nic innego na świecie. Wydałem w tym tygodniu 76 złotych na książki. To w sumie mało, zdarzało mi się wydawać w tygodniu znacznie większe sumy. Z drugiej strony, nigdy w tygodniu nie kupiłem więcej, niż w tym. Co prawda mamy dopiero piątek, a za chwilę sobotę, ale mimo to nie planuję już wydatków książkowych w tym tygodniu. O przyszłym jeszcze pomyślimy.

Odwiedziłem kolejno - warszawski Empik przy Nowym Świecie, gdzie mają akurat sporą wyprzedaż tytułów podniszczonych (ceny od 0,99 do 19,99, przy czym wady niektórych książek to naderwana obwoluta, albo wgniecenie w okładce; zważywszy, że niektóre tytuły są przecenione ze 150 zeta, to pieniądze są śmieszne). Może tam coś znajdziecie. Głównie literatura dla dzieci, trochę podręczników do prawa, kilka sztuk Historii filozofii Tatarkiewicza (ale ani jednego 1. tomu), trochę albumów o świecie (szczególnie polecam zaglądnąć do przecudnego Żyjąca Afryka). Ja skusiłem się na Mitologię Germańską Artura Szrejtera. Książka, na którą zalotnie zerkałem od jakiegoś czasu, miała (obecnie trudno ją dostać) cenę rynkową wysokości 39,9. Kupiłem ją za dyszkę i była to najdroższa książka, jaką kupiłem w tym tygodniu.



Z drugiej ręki dostałem informację, ze na Placu Szembeka (wszystkie miejsca w obrębie Warszawy) jest świetny antykwariat. Tylko tutaj uwaga, antykwariat nie jest w Centrum Szembeka, tylko na tym bazarze, co to znajduje się w okolicy. Książek - masa. Ceny - świetne. Przed wejściem kilka wielkich regałów wypchanych po brzegi literaturą i różnej maści podręcznikami. I promocja: zapłać 20 zeta, a możesz wziąć co tylko uniesiesz. Oczywiście z towaru wystawionego przed sklepem. Wchodząc do środka, ciężko się zachwycić. Salka wydaje się mała, faktycznie wypchana książkami po brzegi. Masa historii (głównie Polski, a cały Jasienica po 7 zeta od tomu). Trochę droższa cała seria PIWu, no ale kto zna, ten wie, że warto. Za rogiem, okazuje się, że antykwariat jest wielki. Nie jedna salka, nie dwie, nawet nie trzy. Bodaj sześć sali z książkami, między którymi ledwo idzie się zmieścić. I cała masa innych książek w kartonach, bo brakuje miejsca. Słaby dział filozofii, całkiem nieźle stoi za to ekonomia i psychologia. Sporo poradników o seksie;) i książek z działów cokolwiek mniej obleganych, typu przyroda, grzybki, ptaszki, itp. I cała masa literatury. Naprawdę, ogrom. Poza tym w antykwariacie również niezłe winyle. Kupiłem trzy książki za w sumie 23 złote. Bolesława Orłowskiego Księgę odkryć, książeczkę bardzo popularnonaukową na temat historii nauki. Po przejrzeniu po prostu mnie urzekła. Poza tym biografię Robespierre'a, pióra Jana Baszkiewicza (inna biografia Robespierre'a, Rutha Scurr'a mnie nie zachwyciła) i absolutny hicior: wydaną w 1999 roku przez PWN książkę Chomsky'ego Rok 501. Podbój trwa, na temat neokolonializmu w kontekście Stanów Zjednoczonych i krajów na połodnie od nich. Jeśli ktoś książki kocha, kocha przeciskać się między książkami, kocha je oglądać i kartkować... Wreszcie, jeśli ktoś kocha zapach książek, pokocha antykwariat na Szembeka. Gdyby nie dosyć słabe działy, które mnie osobiście interesowały, uznałbym to za idealne miejsce na książkowe zakupy.

Dziś z kolei odwiedziłem dwie inne księgarnie. A w zasadzie, jeden antykwariat i jedną księgarnię. Dostałem cynę, że zgrabny antykwariacik jest na Banacha. I jest. Co prawda nie jest zbyt wielki, ale literatury ma mało, a dużo książek okołonaukowych (historia, polityka, itp). Jeśli interesuje was problem eksperymentów medycznych III Rzeszy, znajdziecie tam to. Jeśli interesuje was Lenin, znajdziecie. Historia starożytna? Będzie. Powstanie Warszawskie? Jest. Klasyka literatury? Jest. Trzeci szympans? Nie ma. Wydałem tam 20 złotych na trzy ksiażki. Alfreda Liebfelda Rockefellerowie. Łupieżcy czy filantropi?, której to spis treści mnie przekonał. Dodam, że znalazłem jeszcze jedną książkę o Rockefellerach, ale dotyczyła raczej historii rodziny, a nie jej bogactwa, odstawiłem więc na półkę. Ponadto, znalazłem pracę Mariana Małowista, którego to dwie inne książki już czytałem (Wschód a Zachód Europy... i Niewolnictwo). Tym razem do kolekcji doszli Konkwistadorzy portugalscy. Ponieważ znam autora, a problem imperializmu i kolonializmu mnie interesuje, więc się zaopatrzyłem. Trzecia książka to absolutny hicior tygodnia. Na allegro w tym momencie książka wisi za 75 zeta, a ją zgarnąłem za 7. Dodam, że widywałem ją już na allegro za dwa razy większe pieniądze. O czym mowa? O Jaredzie Diamond'ie i jego Trzecim szympansie. Czy tę książkę trzeba jeszcze przedstawiać?

Trochę się wzruszyłem, a to przecież wcale nie koniec podróży. Podjechałem jeszcze na Chmielną, by naprzeciw Traffic'a (albo 'u) zajść do Dedalusa (luknijcie na ich stronkę i na ceny, jakie mają!) Super księgarnia z naprawdę bardzo wieloma interesującymi tytułami. Nie starymi, ale niektórymi już niestety poza obiegiem księgarskim. I tak strzeliłem sobie za 23 złote Williama James'a Z wybranych problemów filozofii, Teodoro Gomeza Fryderyka Nietzschego (raczej z sentymentu, niż z rozumu, bo książka choć fajna, to nie genialna) i Rudolfa Carnapa Empiryzm. Semantyka. Ontologia. Kilka innych książek musiałem odłożyć w półki, bo niestety mój portfel mógłby nie wytrzymać tak nagłego odpływu gotówki. Szczególnie żałuję Łojka, Obrony Nietzsche'go i innych książek James'a, a poza tym Huizingi i paru tytułów historycznych.

Zasadniczo tydzień uważam za udany. Carnap, Małowist, Chomsky, Diamont. Zdecydowanie było warto. Tym bardziej, że za 10 książek zapłaciłem tyle, co na allegro starczyłoby mi tylko na Diamonda. Czego chcieć więcej?

4 komentarze:

saunterer pisze...

Udzieliły mi się Twoje emocje ;-). Coś niesamowitego, już zwłaszcza ten Trzeci szympans. Tani trzeci szympans to coś w rodzaju świętego Graala. Znajdź tanią Tabula rasa Pinkera a będziesz Indianą Jonesem bibliofilii.

smootnyclown pisze...

zobacz, co da się zrobić:))

smootnyclown pisze...

a propos Pinkera!
Luknij sobie gdzieś na książkę Judith Harris Rich, Każdy inny. Może się spodobać:))

saunterer pisze...

Dzięki! Nie wiedziałem o niej nawet po angielsku. Gdybyś się samemu zastanawiał, Harris ma przyjemny styl pisania. Bywa celnie złośliwa, przemądrzała, ale przede wszystkim wie co mówi ;-).

Podziel się

ostatnio napisał

Search

Ładowanie...

Anarchiwm

tag? katalog?

Technologia Blogger.

Bądź na bieżąco!

Niech żyje logika

Jeżeli:
36 cali = 1 jard,
To
9 cali = ¼ jarda.
A zatem
√9 cali = √¼ jarda,
Więc
3 cale = ½ jarda.

źródło: J.A. Paulos, Myślę, więc się śmieję, Warszawa 2011, s. 39