14.9.10

Gdzie Rzym, gdzie Krym

Pamiętam, jak byłem mniejszy i zaczytywałem się w Rothbardzie i innych mu podobnych kozaczkach. Nie, tym razem nie będę sobie z Rothbarda polew robił, bo nie mam ochoty, a poza tym i tak sporo rzeczy jeszcze trza załatwić przed miniurlopem. Pamiętam tylko, jak Rothbard, albo któryś z jego drużyny (a może to Mises w "Mentalności antykapitalistycznej", albo ktoś tam jeszcze inny w czymś tam jeszcze innym) pisał o różnych intelektualistach, którzy kochliwie i zalotnie mrugali do Związku Radzieckiego. I jak jeździli do ZSRR i przywozili jakieś relacje. I ponoć część wracała i nagle okazywało się, że to jednak nie jest ta ich ukochana, pod welonem skrył się jakiś kaszalot, żrący kurczaka palcami, albo i jeszcze gorzej! Ale część wracała i dalej mówiła, jak to ZSRR jest fajnie i w ogóle wczasy. Oczywiście, jak ktoś nie był wtedy w ZSRR, to nie mógł wiedzieć, co się tam dzieje, bo i skąd. Można się było ino domyśliwać, co raz się udawało, a raz nie. Stąd też, tak sądzę, część intelektualistów wracała do ciepłych wyrek, drogich knajp i solidnych ulic, wypchanych czarnymi furkami. I mówiła, że jest dobrze, że idzie ku lepszemu.



Obecnie wczytuję się w Uśmiech Pol Pota, reportaż Petera Froberga Idlinga na temat, oczywiście, Kambodży. Idling pisze m.in. o czwórce Szwedów, którzy w 1978 roku, a więc już kilka lat po przejęciu władzy przez Czerwonych Khmerów, odwiedzili Demokratyczną Kampuczę. Ta czwórka to Hedda Ekerwald, Gunnar Bergstrom, Marita Wikander i Jan Myrdal (z tych Myrdalów). Z ich opisów wyłaniał się optymistyczny krajobraz. Zrujnowany przez Stany Zjednoczone kraj powoli stawał na własne nogi. Wszystko dzięki Czerwonym Khmerom i komunistycznej rewolucji. Nie było mordów, głodu, biedy. Zastanawia się Idling, czy ci szwedzcy podróżnicy, jedni z nielicznych, przed którymi Demokratyczna Kampucza otworzyła swoje granice, wiedzieli i widzieli, co się tam dzieje, czy naprawdę nie mieli o tym pojęcia? Przywołuje islandzkiego noblistę, Haldóra Laxness'a, który pisał o podróżach do stalinowskiego Związku Radzieckiego. Że jeśli zacznie się źle pisać o ojczyźnie rewolucji, to zahamuje się samą rewolucję w innych miejscach globu. A przecież ta rewolucja jest dobra.

Ja nie wiem, jak to było. Trudno to ocenić. No bo przecież nie będziemy Polski porównywać do ZSRR, albo Kambodży, nie? Gdzie Rzym, gdzie Krym, panie?!

1 komentarze:

panika2008 pisze...

Ale o co chodzi z Polską? Bo nie nadążam.

Podziel się

ostatnio napisał

Search

Ładowanie...

Anarchiwm

tag? katalog?

Technologia Blogger.

Bądź na bieżąco!

Niech żyje logika

Jeżeli:
36 cali = 1 jard,
To
9 cali = ¼ jarda.
A zatem
√9 cali = √¼ jarda,
Więc
3 cale = ½ jarda.

źródło: J.A. Paulos, Myślę, więc się śmieję, Warszawa 2011, s. 39