23.4.11

Ockham, Rothbard i kosmici

Wiecie, że Rothbard się do Ockhama nie stosował? Wiem, że to mało interesujące, bo Rothbard w ogóle do innych to się rzadko stosował. Nie należy mnożyć bytów nad potrzebę i tak dalej... Jasne, że to nie do końca Ockham, ale o tym już mało kto wie. Kiedyś już, kiedyś, pół roku dobre temu, wytykałem Rothbardowi, że się gościu powtarza. Chodziło mi konkretnie o fragment, związany z samoposiadaniem i ewentualnym jego odrzuceniem. Po cholerę mnożyć fragment do trzech książek? Żeby co, więcej ludzi je przeczytało? Bez jaj. Może żeby mocniej wbić im to do głowy? Ale po co takie bzdury komukowiek wbijać? Załóżmy jednak, że miał Rothbard sobie tylko znane powody (jak nie wiadomo o co chodzi, to... wiadomo o co chodzi), by zastosować taki "manewr".

 Pozwolę sobie zacytować tutaj stosowny ustęp z Etyki wolności, poczynając od strony 127:

Odłóżmy na moment bardziej złożone przypadki własności realnej, koncentrując się na kwestii ludzkiego prawa do swojego własnego ciała. Mamy tu dwie alternatywy: albo możemy ustanowić zasadę, że każdy człowiek powinien mieć prawo pełnego posiadania swego ciała, albo też możemy założyć, że nie może on mieć takiego prawa. Jeśli przyjmiemy, że człowiek powinien mieć takie prawo, uznajemy libertariańskie prawo naturalne wolnego społeczeństwa [...]. Jeśli jednak takiego prawa nie powinien mieć, jeśli żaden człowiek nie ma prawa do pełnego i stuprocentowego samoposiadania, to mamy do czynienia z jednym z dwóch modeli: (1) modelem "komunistycznym", Powszechnego i Równego Cudzoposiadania, albo (2) Częściowego Posiadania Jednej Grupy przez Drugą, a więc z systemem rządów jednej klasy nad drugą. Są to jedyne logiczne alternatywy dla stuprocentowego samoposiadania przez wszystkich ludzi.
Zauważacie przy tym, że co do ilości alternatyw, Rothbard stosuje brzytwę aż nadgorliwie? Pomińmy w tym momencie rozważania nad tymi alternatywami, a skupmy się na tym nieszczęsnym samoposiadaniu. Kilka stron dalej Rothbard dodaje, że społeczeństwo pełnego samoposiadania dla wszystkich polega na pierwotnym fakcie naturalnego samoposiadania przez każdego człowieka oraz na fakcie, że kazdy człowiek może żyć i prosperować tylko wtedy, gdy korzysta z prawa wolnego wyboru [...]. Zwróćcie uwagę na dwie rzeczy: skąd i na jakiej podstawie wzięło się Rothbardowi, że człowiek może funkcjonować TYLKO wtedy, gdy korzysta z prawa wolnego wyboru? I zwróćcie też uwagę na masłomaślaność tego zdania: samoposiadanie wszystki polega na samoposiadaniu przez każdego człowieka. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest jednak jeszcze coś innego. Pisze Rothbard, że wyjaśnienie tego nie jest takie proste, gdyż [l]udzie nie są bezwładnymi wiankami unoszącymi się na wodzie; są bytami, istototami, które mogą przetrwać tylko poprzez zmaganie się z zasobami materialnymi i przekształcanie ich (szkoda, że do tego się ograniczył). I gościu zaraz potem z pełną powagą (!!!) wraca do "naszej wyspy Crusoe i Piętaszka".

Dobrze, wróćmy do rzeczy. Nie ulega dla Rothbarda wątpliwości, że każdy człowiek posiada sam siebie. Współcześnie używa się kategorii samoposiadani (self-ownership), choć niegdyś mówiło się raczej o "autowłasności" (proprietor of his own) - tak zresztą definiuje sprawę Locke, od którego Rothbard chciałby wyjść (cichaczem odrzucając zresztą zastrzeżenia Locke'a co do własności, tzw. proviso). Skoro tak, tzn. skoro posiada sam siebie, to przyłączając do siebie coś, tj. "mieszając swoją pracę", uzyskuje prawo do... no właśnie, do czego? Z pewnością do posiadania, tj. bieżącego użytkowania - skoro użytkuje, to użytkuje. Rothbard jednak idzie dalej i wychodząc od samoposiadania (ustawicznego użytkowania swojego ciała), przechodzi do praw własności, tj. wyłącznego użytkowania przedmiotów trzecich. Między posiadaniem a własnością istnieje pewna różnica, którą dostrzegał Locke (a przynajmniej skłaniałbym się do takiego twierdzenia w oparciu właśnie o jego ograniczenia własności), a której nie widzi, albo celowo pomija, Rothbard. Pytanie, dlaczego Rothbard przechodzi od posiadania do własności, pozostaje, i chyba pozostanie, pytaniem odwartym. Jeżeli jednak mnie byście się chcieli spytać, czy wiem, skąd Rothbardowi się to wzięło, to mogę wam powiedzieć, co o tym sądzę. Otóż sądzę, że Rothbardowi wzięło się to z dupy.

A teraz kosmici, bo pewnie was zaintrygowali. Otóż na gruncie początkowo przywoływanego twierdzenia Ockhama, chciałbym powiedzieć, że piramidy egipskie stworzył kosmita, pstrykający palcem. Po co tworzyć tysiące bytów niewolniczych, skoro wystarczy jeden ufoludek? No, chyba, że chodzi o jakość, nie ilość....

3 komentarze:

panika2008 pisze...

No wiesz, szukanie bełkotu u Rothbiego to nie jest jakiś wielki wyczyn. Pozostaję niewstrząśnięty, niezmieszany.

smootnyclown pisze...

Ok, możesz tak czuć. Ale zwróć jeszcze uwagę, o czym w sumie zapomniałem napisać w notce, że rothbardowscy wyznawcy do Ockhama stosują się wręcz nadgorliwie. Cóż bowiem silniej ich przyciąga do propertarianizmu, jak nie jego prostota?

panika2008 pisze...

To prawda, to trafna obserwacja. W sumie dzięki Twojemu wpisowi zacząłem się teraz zastanawiać, co na takim najniższym poziomie ludzi ciągnie do tych teorii. Więc absolutnie proszę nie bierz mojej opinii powyżej wyrażonej jako negacji wartościowości swojego komentarza :)

Podziel się

ostatnio napisał

Search

Ładowanie...

Anarchiwm

tag? katalog?

Technologia Blogger.

Bądź na bieżąco!

Niech żyje logika

Jeżeli:
36 cali = 1 jard,
To
9 cali = ¼ jarda.
A zatem
√9 cali = √¼ jarda,
Więc
3 cale = ½ jarda.

źródło: J.A. Paulos, Myślę, więc się śmieję, Warszawa 2011, s. 39