29.1.12

Who the fuck is Thomas Pynchon?


Wiecie, kto to jest Thomas Pynchon? Jasne, pisarz - gdyby nie pisarz, to bym o nim raczej nie wspominał. W przeciwieństwie jednak do wielu pisarzy, którzy są interesujący z powodu rzeczy, które o nich wiemy, z Pynchonem sprawa jest odwrotna - jest interesujący, ponieważ nie wiemy o nim zbyt wiele. No bo co nam z tego, że urodził się w 1937 roku gdzieśtam, studiował fizykę, wstąpił do US Navy i od jakiegoś 1960 roku nie sposób go publicznie wyczaić. Normalnie Yeti Stanów Zjednoczonych. Zdjęcia z Pynchonem w roli głównej pochodzą z lat 50. i od tamtej pory nie wiadomo, jak wygląda - owszem, wiele jest różnych domysłów (m.in. twierdzi się, że Thomas Pynchon i Jerome D. Salinger to jedna osoba, co jest zresztą plotką). Kilka lat temu można było usłyszeć głos Pynchona - w jednym z odcinków Simpsonów podkładał głos samemu sobie, tj. pisarzowi z papierową torbą na głowie. A mimo to, nikt nie pisnął pary z ust i nadal nie wiadomo, jak ten cały Pynchon wygląda.
Mniej więcej dwa tygodnie temu ukazała się po polsku najświeższa książka Thomasa Pynchona, Wada ukryta. Przyznam się Wam na wstępie, że nie czytałem żadnej z wcześniej wydanych książek Pynchona, słyszałem natomiast, że za Tęczę grawitacji otrzymał nagrodę Pulitzera. Otrzymał zresztą to może zbyt duże słowo, bo jury w ostatniej chwili wstrzymało przyznanie nagrody Pynchonowi, ponieważ stwierdziło, że Tęcza... jest zbyt obsceniczna i bełkotliwa. Niezależnie od tego, czy rzeczywiście jest, sama sytuacja powoduje, że będę się musiał z Tęczą... zaprzyjaźnić. 

Larry Sportello, dla przyjaciół "Doc" jest prywatnym detektywem. Nie jest to łatwe zajęcie, szczególnie gdy swoją robotę odwala się niemal za darmo, tak się bowiem składa, że nikt Larry'emu nie płaci za wyświadczane usługi. Współcześnie byłby to problem nie do przeskoczenia, ale przecież Larry żyje w Los Angeles lat 70., krainie hippisów, trawki, powrotu z Wietnamu i Ronalda Reagana. Do Larry'ego przychodzi po prośbie była - okazuje się, że związała się z potentatem budowlanym, niejakim Wolfmannem. Problem w tym, że żona i gach tego Wolfmanna coś planują i była Larry'ego, Shasty, trochę się martwi.

- [Larry - sc] Mam nadzieję, że mnie o to nie pytasz. Żeby nie powtarzać sloganów, ludzie powinni być lojalni wobec każdego, z kim się regularnie pieprzą...
- [Shasty - sc] Dzięki. W poradniku w gazecie pisali mniej więcej to samo. [s. 9]

 "Doc" nie bierze jednak tego poważnie, aż do momentu, kiedy kilka dni później znika i Shasty, i Wolfmann, a Larry jest jednym z podejrzanych w sprawie zabójstwa bodyguarda Wolfmanna. Sprawa grubymi nićmi szyta i "Doc" w trosce o Shasty, stara się rozwikłać zagadkę zniknięcia Wolfmanna, no a przy okazji odnaleźć Shasty... Co z tego wyniknie? Powiedzmy, że Aryjscy Bracia, FBI, mafia, miejscowa policja i jakąś forma Black Power, a na dodatek tajemnicza organizacja pod nazwą Złoty Kieł, to tylko niektóre z atrakcji. 

To był krótki zarys fabuły z akcentem na pierwsze 50. stron. I teraz powiem Wam tak: książka ma 464 strony i jest, ponoć, jedną z krótszych książek Pynchona. Od tych 464 odejmijcie sobie 50 na rozruch i ostatnie jakieś 130 na zakończenie. Tak, tak, zakończenie zaczyna się mniej więcej na 130 stron do mety, gdzie pomału zaczynają się wyjaśniać wszystkie (?) nagromadzone wątki. Zostaje więc ze 280 stron wartkiej akcji. Jeśli chodzi o styl, to nie można powiedzieć, by był minimalistyczny. Długaśne, wielokrotnie złożone zdania, dygresje, wtrącenia i potrącenia, akapity na całą stronę. A ja nie lubię takich rzeczy. Zdecydowanie bardziej trafia do mnie Chuck Palahniuk, czy Bret Easton Ellis. Ale coś jest w stylu Wady ukrytej, że nie sposób ominąć choćby zdania. Gdyby nie to, że Pynchon to z wykształcenia fizyk, można by powiedzieć, że jest jakaś poezja w jego powieściach. Te zdania są po prostu perfekcyjne. 

 Dlaczego Pynchon jest tak ubóstwiany? W gruncie rzeczy powody są dwa. Pierwszy dotyczy świata przedstawionego, w którym się po prostu zatapiasz. Wsiąkasz w ten świat, po prostu go czujesz, akceptujesz, jak swój własny. I jeśli nie jesteś zbyt na bieżąco ze współczesną literaturą amerykańską, możesz potraktować Wadę ukrytą jako zwykłe czytadło. Czytadło niesamowicie wkręcające w fotel. Naprawdę, dawno już nie czytałem książki, która aż tak dobrze jest w stanie przekazać nam obraz świata, która może nas pochłonąć. Bo z Pynchonem jest tak, że to on pochłania nas, a nie my jego. I to jest wow. Jeśli mam być szczery, to pod względem wsiąkania w książkę, Wada ukryta plasuje się na najwyższej półce, obok Księżycowego parku i całości Neala Stephensona. 

Drugi powód, dla którego możemy uważać Pynchona za pisarza kapitalnego jest jego łatwość do kreowania aluzji. Zbigniew Lewicki w przedmowie do tomu Nowa proza amerykańska. Szkice krytyczne napisał, głównie w kontekście Pynchona, że współczesna amerykańska literatura (a pisał to niemal 20 lat temu), opiera się głównie na parodii. Nie jest to jednak parodia prześmiewcza, a parodia samoświadoma, wychodząca z przekonania, że wyczerpała już wszelkie dostępne techniki literackie. Zamiast więc na siłę tworzyć oryginalną formę, powinna powtarzać samą siebie, nie udając nawet, że odkrywa nowe wartości (s. 9). I rzeczywiście, bardziej zorientowany czytelnik, a krytyk literacki w szczególności, odkryje całą masę powiązań, z których Raymond Chandler jest najbanalniejszym. No dobra, prawie najbanalniejszym. 

Nie będę Wam psuł przyjemności z obcowania z Pynchonem. Zamiast tego, na zachętę, podrzucę Wam fragment rozmowy Larry'ego z pewnym policjantem.
- To mi wygląda na kolejny przypadek pozornego zmartwychwstania - orzekł [policjant - sc] Wielka Stopa. - Na pierwszy rzut oka nie jest to sprawa dla wydziału zabójstw. 
- Więc... kto tutaj zajmuje się wskrzeszeniami, człowieku?
- Na ogół wydział do spraw oszustw.
- Czy to znaczy, że policja Los Angeles oficjalnie uważa, że każdy powrót z zaświatów jest czymś w rodzaju przekrętu?
- Nie zawsze. Może to być również przypadek błędnej albo fałszywej identyfikacji. 
- Ale nie...
- Kiedy jesteś martwy, jesteś martwy. Masz ochotę pofilozofować? [s. 179]

0 komentarze:

Search

Ładowanie...

Blog Archive

tag? katalog?

Technologia Blogger.