14.2.12

Łukasz Witosz: Ustawa śmieciowa - mizerne efekty i wysokie koszty

Tytułem wstępu powiem, że nie jestem autorem niniejszego tekstu. Autorem jest Łukasz Witosz, autor publicysta.blogspot.com. Gościnny wpis dotyczy spraw, którymi zazwyczaj się nie zajmuję. Nie uważam, by było to błędem - wręcz przeciwnie, czasami trzeba zmienić temat, zdywersyfikować źródła, i tak dalej. Nie zajmuję się kwestiami bieżącej polityki (przynajmniej nie na blogu, co jakiś czas się odniosę do niej na fb). Bardziej interesują mnie sprawy ideologiczno-filozoficzno-dziwne. Ale nie ja jestem tu najważniejszy (a może?), więc teraz możecie sobie przeczytać wpis o tematyce bieżącej. Tylko, żeby była jasność. Autorem wpisu jest Łukasz Witosz. On to odpowiada za jego treść i do niego w postaci komentarzy zgłaszać można uwagi i zastrzeżenia (gratulacje możecie składać do mnie:). Pod tym wpisem w komentarzach ja również będę gościem - mam nadzieję, że w razie komentarzy Łukasz zechce odpowiedzieć. Co do ewentualnych moich uwag, postaram się je przedstawić najszybciej, jak będę miał możliwość. A więc zaczynajmy!


***

Łukasz Witosz: Ustawa śmieciowa - mizerne efekty i wysokie koszty


Pierwszego stycznia 2012 roku weszło w życie większość przepisów tzw. „ustawy śmieciowej” (konkretnie w dniu 15 lipca 2011 roku, prezydent Komorowski podpisał ustawę z dnia 1 lipca 2011 r. o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw, Dz.U. 2011 nr 152 poz. 897). Gminy mają 18 miesięcy na jej wprowadzenie. Ustawa budzi szereg kontrowersji. Oto kilka moich przemyśleń na ten temat.

W myśl nowej ustawy gmina staje się właścicielem śmieci, a co za tym idzie ma podpisywać umowy z prywatnymi przedsiębiorstwami z branży w zakresie odbierania odpadów. Umowa ma być rozstrzygana w drodze przetargu, a jej pokrycie finansowe ma zapewnić tzw. podatek śmieciowy, który gmina będzie pobierała od mieszkańców wspólnoty samorządowej. Celem ustawy ma być likwidacja problemu śmieci w gminach (np. problem nielegalnych wysypisk w lasach czy brak umów na wywóz śmieci).

Moim zdaniem ustawa problemu śmieci nie rozwiąże, a jest jedynie skutecznym instrumentem uzyskiwania przez władze gmin łapówek od przedsiębiorstw w zamian za pozytywne rozstrzygnięcie przetargów. Nie powinno to jednak nikogo dziwić – wszak każdy, czy to przedsiębiorca, czy to samorządowiec dba tylko o własne interesy. Tracą jednak na tym wszyscy mieszkańcy, bo mechanizm rynkowy zostaje zaburzony. Naliczanie tzw. „śmieciowego” ma być przeprowadzone według poniższych kryteriów:
  • ilość mieszkańców danego domu lub,
  • ilość metrów kwadratowych powierzchni domu lub,
  • ilość zużytej wody w metrach sześciennych.
Wszystkie powyższe propozycje są niesprawiedliwe, gdyż każda prowadzi do nieadekwatnego naliczania opłat za wywóz śmieci. W przypadku naliczania za osobę np. 4 osobowa rodzina, która produkuje dużo więcej śmieci, niż inna 4 osobowa rodzina, będzie płaciła tyle samo za wywóz śmieci. Inny przykład – osoba mieszkająca w dużym mieszkaniu samotnie, w przypadku uzależnienia stawki „śmieciowego” od ilości metrów kwadratowych . To naliczanie prowadzi do absurdów.

Problem śmieci nie zostanie rozwiązany, bo każdy produkuje różną ich ilość, a wywóz będzie zawsze taki sam (w tych samych ilościach i tych samych porach dla wszystkich). Poza tym system ten nie zachęca do oszczędzania i produkowania mniejszej ilości śmieci, bo przecież zyska tylko ten, który wyprodukuje więcej śmieci niż za nie zapłaci. System ten jest wybitnie antyśrodowiskowy. W ten sposób wzrost liczby produkowanych śmieci, będzie powodował wzrost wysokości podatku śmieciowego, a, jako że nie ma żadnych ustawowych limitów, gminy będą go z roku na rok podnosić do dużych rozmiarów.

Zdaje się, że głównym celem ustawy mają być kontrakty publiczne dla „śmieciowych” biznesmenów i powiązanych z nimi polityków samorządowych, którzy nieźle zarobią na przyszłych łapówkach. Czekać tylko, jak będą wychodzić afery związane z przetargami na wywóz śmieci. Odejście od rynkowych mechanizmów to swego rodzaju ponowna nacjonalizacja branży śmieciowej, a co za tym idzie wzrost cen usług i dramatyczny spadek ich jakości. Dlaczego Platforma Obywatelska i jej rząd idzie w stronę tak mało efektywnych i kosztownych rozwiązań problemu śmieci?  

Łukasz Witosz,

1 komentarze:

Paweł Barański pisze...

Nie zgodzę się, że jest to nieefektywne - jak efektywniej można bowiem wykończyć prywatne podmioty, zapewnić intratne kontrakty swoim ludziom, zapewnić im stałe i pewne źródło finansowania jakim jest budżet? To skuteczne narzędzie pozwalające przejąc "śmieciowy biznes", zawłaszczyć go przez "uprzywilejowanych" - wszystko zgodnie z prawem. Od razu na myśl przychodzi scena z filmu "Pogoda na jutro", kiedy to postać grana przez Maciej Stuhra przedstawia plan awaryjny na wypadek porażki wyborczej. Widać analogię?

Pozdrawiam

Podziel się

ostatnio napisał

Search

Ładowanie...

Anarchiwm

tag? katalog?

Technologia Blogger.

Bądź na bieżąco!

Niech żyje logika

Jeżeli:
36 cali = 1 jard,
To
9 cali = ¼ jarda.
A zatem
√9 cali = √¼ jarda,
Więc
3 cale = ½ jarda.

źródło: J.A. Paulos, Myślę, więc się śmieję, Warszawa 2011, s. 39